W dniach 18-19 maja 2012 w Camp David w stanie Maryland dojdzie do spotkania przywódców państw grupy G8 (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Kanada, Japonia, Włochy i Rosja). Prezydent Rosji Władimir Putin oznajmił, że nie weźmie udziału w spotkaniu. Do Stanów Zjednoczonych pojedzie były prezydent a obecnie premier Dmitrij Miedwiediew.
Oficjalnym powodem nieobecności Putina na szczycie G8 jest formowanie nowego rządu. Do pierwszego spotkania prezydentów Stanów Zjednoczonych i Rosji dojdzie zatem nie w maju, jak chcieli Amerykanie, ale podczas szczytu G20, który odbędzie się w dniach 18-19 czerwca 2012 roku w Los Cabos w Meksyku.
Decyzja Putina o wysłaniu na szczyt przywódców grupy G8 Dmitrija Miedwiediewa, pokazuje, jak słabą pozycję w nieformalnej strukturze władzy (formalna struktura władzy w Rosji jest fasadą, liczy się to co dzieje się za kulisami sceny politycznej) ma Miedwiediew. Jego przymusowa nieobecność w kraju w okresie formułowania nowego rządu, pozbawia go wpływu na obsadę stanowisk ministerialnych.
Można zatem śmiało stwierdzić, że nowy rząd złożony będzie z ludzi bliżej nie związanych z Miedwiediewem, którzy na dodatek mogą mieć inną wizję rozwoju Rosji, niż sam premier. Sytuacja ta potwierdza tylko, że Miedwiediew jest marionetką w rękach Putina i że był nią także w okresie, kiedy sprawował najważniejszy urząd polityczny w kraju.
Dmitrij Miedwiediew wygrał wybory prezydenckie 2 marca 2008 roku, zdobywając 70,3% głosów. Od samego początku wiadomo było jednak, że został wybrany na urząd prezydenta Rosji w wyniku zakulisowej decyzji Putina, aniżeli w wyniku demokratycznych wyborów w warunkach uczciwej rywalizacji politycznej.